Większa czcionka | Mniejsza czcionka
– Podaj, diwczyno, ruku na proszczannja,
Może, w ostannij wże raz,
Bo pryjszła chwyłyna, czas ity do boju,
Muszu spownjaty swij nakaz.
My jszły do boju temneńkoji noczi,
A zori jasno sijały.
Harmaty były, a my nastupały,
Odyn po odnomu padały.
Baczyw ja, baczyw ranenoho druha,
Jak upaw na zemlju szcze żywyj,
Z hrudej czerwona krow tekła rikoju,
Ostanni słowa howoryw:
– Napyszit do batka, napyszit do maty,
Napyszit do ljuboji diwczyny,
Szczo mene chowajut u nedilju wranci,
O piw do osmoji hodyny.
Ne buło tam batka, ne buło tam maty,
Ne buło tam ljuboji diwczyny,
Łysz wirni druzi rewno zapłakały
Kruhom striłeckoji mohyły.